Bieszczady,  Górskie wędrówki

Bieszczady … ?

Lubię Bieszczady. Lubię w nie jeździć, lubię je fotografować, lubię je poznawać. Lubię klimat Bieszczad, lubię ludzi, których tu spotykam, lubię chłonąć Bieszczady, takimi jakie są. Będąc tutaj, czuję, że jestem częścią tego, co lubię.

Mam z Bieszczadami jakieś milion wspomnień – wszystkie pozytywne. 😉

Bieszczady, Szlak na Okrąglik, rok 2014.
Szlak na Okrąglik, rok 2014


Od tych świeżych – gdy kilka lat temu, podczas przedłużonej majówki przeszliśmy z PTTK nr 7 przy UEKu z Leska do Wetliny, zahaczając o wszystkie wartościowe atrakcje. Lub wtedy, gdy z mamą wyskoczyliśmy na szybkie wyjście na Okrąglik i łapaliśmy stopa (pierwszy raz w życiu!).

Przez te nieco starsze wspomnienia – studenckie i licealne. Wypady autobusem, który jechał z Przemyśla 4 godziny do Ustrzyk Górnych (w sumie to 2 autobusy). Wtedy, gdy z Maćkiem, przeszliśmy cały Park z namiotem, czy gdy z Kubą, przeszliśmy Bukowe Berdo i Szeroki Wierch. Lub nocne, zimowe wyjście na Tarnicę. Tego się nie da zapomnieć!

Bieszczady, Tarnica, rok 2011.
Tarnica, rok 2011

Są jeszcze jedne wspomnienia – te “zapomniane”. W Bieszczadach pierwszy raz byłem …. No właściwie to nie wiem. Pewnie jeszcze na nogach prosto nie stałem. Wiem, że z rodzicami i ich ekipą jeździliśmy w Bieszczady od zawsze. Wtedy jeszcze nie wiedziałem gdzie i dokąd idę, ale radość trasy udzielała mi się na każdym kroku. Zresztą radość była nie tylko wtedy jak szedłem, ale również wtedy, gdy rodzice opowiadali innym, gdzie byliśmy…

Są takie miejsca w Bieszczadach, które pamiętam. Nie wiem skąd. Nie wiem jak. Wiem natomiast, że od kiedy skończyłem 6 lat nigdy tam nie byłem. A jednak pamiętam. Czyli co? Byłem, czy nie byłem?

No właśnie byłem. Tylko w czasach, kiedy szlak dla mnie nie miał znaczenia. Gdy wysokość, kilometraż i czasówka na znakach również nie miały dla mnie znaczenia. Wtedy szedłem, bo wszyscy szliśmy. Czasem pewnie byłem niesiony na plecach czy “na barana”, ale pokonywałem kolejne, bieszczadzkie szlaki.


Bieszczady, Bukowe Berdo, rok 2009.
Bukowe Berdo, rok 2009

Zabawne jest to, że czasem te wspomnienia przypominają mi się podczas codziennych sytuacji. Czuję wtedy, że muszę pojechać w Bieszczady. Nie ważne, jaki szlak wybiorę, ale zawsze trafiam na jakieś wspomnienie z nim związane.

Może to kwestia tego, że w tylu miejscach już tu byłem? A może czuję, że to są “Moje Bieszczady”, jak w piosence KSU?

W każdym razie, im lepiej znam Bieszczady, tym chętniej w nie wracam.

Ja po prostu KOCHAM BIESZCZADY!

Niewolnik lenistwa, niezdecydowania i wielkich, szalonych planów. Kolarz, zapalony turysta górski, perfekcjonista i introwertyk... chyba...

Zobacz moje codzienne zdjęcia na tookapic

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *