Grecja,  Podróże

Thassos – część III – Potamia i Panagia

Po kilku dniach odpoczynku na plaży Golden Beach, postanowiliśmy wybrać się na eksplorowanie miejscowości w głębi wyspy. Dwa małe miasteczka – Potamia i Panagia leżą niedaleko plaży, a spacer to okazja do zapoznania się z okolicznymi terenami, których głównym przedstawicielem są gaje oliwne

Kierunek -> Potamia

Wyruszyliśmy rano, pieszo, drogą z Golden Beach przez gaje oliwne i wszechobecne krzewy anyżu. Po blisko pół godzinie spokojnego marszu zdołaliśmy dotrzeć do początku pierwszej miejscowości – Potamii.

Droga przez gaje oliwne w stronę Potamii
Interesująca płaskorzeźba w opuszczonym budynku widzianym po drodze.
Gaje oliwne, oliwkowe albo jakieś inne 😛
Wszechobecne “wlepki” na znakach to nie tylko polska domena.

Miejscowość od początku nie zapowiadała się interesująco i taka też była. Poza niewielkim ryneczkiem, który znaleźliśmy dopiero wybierając się na Ipsario, początkiem drogi na wspomnianą górę i niewielkim kościołem, nie było tam nic więcej – miejscowość była zdecydowanie nieturystyczna, a życie toczyło się tam bardzo powoli. Znaleźliśmy tu, na szczęście, kilka punktów, przy których warto było przystanąć i zrobić zdjęcia. Nie zwróciliśmy wtedy na to uwagi, ale niemal każdy z budynków miał dach w ceglanym kolorze.

Jeśli wydaje się Wam, że coś na tym zdjęciu jest nie tak, to prawda – zawalił budowniczy, nie fotograf 😉
Czerwone dachy w Potamii
Groźne, opuszczone i zarośnięte zakątki.
Urokliwe uliczki 😉
Zakątek win(n)y 😉

Z Potamii do Panagii

Szybko przeszliśmy przez Potamię i postanowiliśmy skierować się do bardziej turystycznej i atrakcyjnej miejscowości, jaką jest Panagia. Aby tam dotrzeć, musieliśmy podążać kolejne 20 minut wzdłuż głównej, wznoszącej się drogi, w kierunku stolicy wyspy – Limenas. Po drodze kilkakrotnie przechodziliśmy przez miejsca, z których mogliśmy podziwiać całą Golden Beach.

Widok na Golden Beach z jednego z widokowych tarasów pomiędzy Potamią, a Panagią.
W pobliżu opustoszałej kawiarni/restauracji, która niegdyś by
Skałki w drodze do Panagii.

Panagia – co warto zobaczyć?

Wspinając się coraz wyżej uliczkami miasteczka Panagia, wzdłuż kanału burzowego, dotarliśmy do malowniczo położonych źródeł dla zakochanych, które na mapie są zaznaczone, jako Love Springs.

Źródła na słynnym ryneczku.

Z jednej ze ścian rynku wypływają 3 źródła, które przepływają przez całą miejscowość. Legendy mówią, że stojące po dwóch przeciwległych rogach drzewa z dziurami w kształcie serc, symbolizują nieszczęśliwie rozłączonych kochanków, którzy spotykali się w tym miejscu potajemnie 😉

Miejsce, w którym spotykali się zakochani.
Drugie serce, po drugiej stronie ryneczku.

W tym miejscu, zrobiliśmy sobie przerwę na kawkę, by nabrać sił na dalsze zwiedzanie. Nie pamiętamy nazwy, ale kawiarnia, do której wstąpiliśmy znajduje się zaraz obok źródeł, po lewej stronie idąc z centrum.

Przerwa na kawusię… ahhh 😉

Kawałeczek powyżej źródeł, znajduje się kościół Wniebowzięcia NMP zbudowany w 1832 roku. Weszliśmy do środka, by zobaczyć wnętrze, niestety nie mogliśmy zrobić zdjęć.

Kościół Wniebowzięcia NMP z 1832 roku.

Naprzeciw kościoła ujrzeliśmy natomiast kolejny dowód na to, jak zakręceni na punkcie kotów są Grecy:

Nie tylko Grecy są zakręceni na punkcie kotów. Asia też!

Schodząc chwilę później w dół, zostaliśmy poproszeni przez bardzo sympatyczną, starszą kobietę o zrobienie zdjęcia. Było to o tyle dziwne, że podróżowała Ona z całą grupą i zamiast poprosić kogoś z niej, zapytała o to Asię. Kobieta okazała się Serbką, która podobnie jak my, przyjechała na Thassos na wakacje. Swoim bardzo podstawowym, ale rozczulającym angielskim, pytała nas skąd pochodzimy oraz co już zdążyliśmy zwiedzić. Przez dłuższą chwilę nie chciała nas wypuścić życząc nam dużo szczęścia, bo “Very happy is good. Not happy is not good.” 🙂


Panagia – gdzie zjeść?

Gdy udaliśmy się w dalszą wędrówkę po miejscowości, poczuliśmy ogromny głód, który postanowiliśmy poskromić w jednej z okolicznych restauracji. Weszliśmy do tej o nazwie Elena, gdzie spróbowaliśmy Moussaki, czyli greckiej zapiekanki/lazani ze spodem ziemniaczanym. Ta potrawa była pyszna! Polecamy wszystkim!

Moussaka. W Grecji wszystko podawane jest z frytkami, które są dużo smaczniejsze niż u nas 😛
Retsina – greckie wino aromatyzowane, wyrabiane z dodatkiem żywicy sosny alepskiej. Ma mocny, kwaśny smak, który świetnie gasi pragnienie.

Spacer po Panagii

Po sytym obiedzie pozwiedzaliśmy jeszcze chwilę miejscowość. Musimy przyznać, że Panagia jest zdecydowanie lepiej zagospodarowana niż Potamia. Zobaczymy tutaj dużo bardziej zadbane budynki, sklepiki z pamiątkami oraz liczne kawiarnie i restauracje, które tętnią życiem. W odróżnieniu do dachów w Potamii, te w Panagii miały kolor szary (co również zaobserwowaliśmy dopiero patrząc na wyspę z góry – ze szczytu Ipsario…).

Główna ulica w Panagii.
Bardzo popularne są domy w greckich kolorach – białym i niebieskim.

Miejscem, do którego polecamy wstąpić, jest Muzeum Oliwy – Sotirelis. Można tutaj zobaczyć, jak wytwarzana jest oliwa oraz zaopatrzyć się w oliwki, oliwę i inne lokalne produkty. My tak uczyniliśmy i byliśmy bardzo zadowoleni z jakości. 🙂

Sotirelis – muzeum i sklep z artykułami oliwnymi. Po prawej stronie stoisko z oliwkami i drewnodziełami.

Główna ulica Panagii to również dobra okazja do zaopatrzenia się w lokalne produkty i pamiątki. 🙂

Wszędzie można kupić regionalne (a w zasadzie greckie) produkty – Ouzo, Tsipuro, Retsinę, oliwę, oliwki, przetwory …
…. oraz naczynia, dzbanki, półmiski czy sztućce z drewna oliwnego.

Po zwiedzeniu Panagii, boczną drogą udaliśmy się przez gaje oliwne i piniowe do Skali Potamias, skąd wróciliśmy do naszego hotelu ledwo zdążając na wieczorną obiadokolację. Wróciliśmy bogatsi o wspaniałe widoki, 6 litrów oliwy, ponad 2 kilogramy oliwek z pestkami oraz przepiękny dzbanek na oliwę, który dostałem od Asi na urodziny. 😉

Widok na Golden Beach kiedy boczną ścieżką schodziliśmy do Skala Panagias.

To już trzeci wpis z cyklu “Wyspa idealna – Thassos”. Główny wpis oraz linki do kolejnych części znajdziecie tutaj. Zapraszamy do lektury 😉

Niewolnik lenistwa, niezdecydowania i wielkich, szalonych planów. Kolarz, zapalony turysta górski, perfekcjonista i introwertyk... chyba...

Zobacz moje codzienne zdjęcia na tookapic

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *