Podróże,  Polska

Jak spędziliśmy Sylwestra?

Wiem, wiem, że już dawno po Sylwestrze, Nowy Rok również dawno temu się zaczął, a hasło: Nowy Rok – Nowa(y) Ja, albo moje ulubione Nowy Rok -Stara(y) Ja, przechodzi już w zapomnienie… Chciałam jednak krótko wspomnieć o tym jak my spędziliśmy Sylwestra, bo warto wspominać miłe wydarzenia! 😉

Sylwestra i powitanie Nowego Roku obchodziliśmy w domku, a w zasadzie w Osadzie Szalony Koń w miejscowości Piaski Dróżków koło Brzeska. W gronie znajomych, z którymi od kilku już lat spędzamy ostatni dzień w roku. Tym razem dołączył do nas nowy członek wyjazdów – cudny Border Collie, o imieniu Lupo. 🙂

border collie
Lupo 😉

Kilka słów o miejscu

W zasadzie na miejscu zameldowaliśmy się już w piątek wieczorem, 29. grudnia. Z przystanku w Czchowie, na którym busy się zatrzymują, jest trochę daleko do domku, ale na szczęście uratowała nas właścicielka domku, która przyjechała po nas specjalnie autem. 🙂

Sam domek jest świetnie ulokowany – z widokiem na jezioro Czchowskie i góry Beskidu Sądeckiego. Nie ma ogrzewania gazowego ani elektrycznego (chociaż w kilku pomieszczeniach jest grzejnik elektryczny), więc trzeba palić w piecach, ale jeśli tego nie umiecie, właścicielka domu zrobi to z miłą chęcią. Znajduje się tutaj stodoła, w której można zorganizować różne wydarzenia (np. wieczór kawalerski/panieński, kiedyś było tam nawet wesele! 😉 ) miejsce na grilla, ławki, huśtawki, a także indiański namiot tipi.

widok na jezioro Czchowskie i Beskid Sądecki
Po prawej nasz domek, a dalej widok na jezioro Czchowskie i Beskid Sądecki
Tipi
Tipi

Jak spędzaliśmy czas, nie tylko w Sylwestra?

W zasadzie w takim gronie znajomych nie da się nudzić, a dodając do tego miejsce, jakie wybrała Ania, to zdecydowanie było co robić. Przede wszystkim poranki spędzaliśmy na spacerach – możliwości do spacerowania jest wiele i była to dla nas świetna okazja do robienia zdjęć. Po powrocie jedliśmy wspólny obiad.

W sobotę rano zastał nas lekki mróz i oszronione drzewa, całość prezentowała się świetnie :)
W sobotę rano zastał nas lekki mróz i oszronione drzewa, całość prezentowała się świetnie 🙂
Amelia wiedziała, kiedy się pojawić w kadrze
Amelia wiedziała, kiedy się pojawić w kadrze 🙂
Nawet Oczko dał się sfotografować 😉

Ania i Lupo 🙂

Popołudniu przystępowaliśmy do różnych karcianych gierDixit w sumie pojawił się raz, natomiast hitem stała się gra Tajniacy, jeśli nie graliście to gorąco polecam. Jest wersja z cenzurą i bez. 😉 Granie w gry umilały nam procentowe trunki.

Gra "Tajniacy"
Gra “Tajniacy”

W Sylwestra rozpaliliśmy ognisko w namiocie tipi i zagraliśmy w Taboo. Było trochę zimno, ale znów rozgrzewaliśmy się od środka. 😉

Rozpalanie ogniska w tipi
Rozpalanie ogniska w tipi
Tipi wieczorową porą
Tipi wieczorową porą
Wieczór nad Jeziorem Czchowskim
Wieczór nad Jeziorem Czchowskim

Gdy wróciliśmy do domku, czas umilał nam Sylwester z Dwójką w Zakopanym. O północy część z nas wyszła podziwiać fajerwerki, które było świetnie widać z tego miejsca. Podziwialiśmy również Super Moon, chociaż nie był tak wielki jak miał być, ale i tak był imponujący.

Sylwestrowy Super Moon
Sylwestrowy Super Moon

W Nowy Rok rozwiązywaliśmy wspólnie krzyżówki, których ja sama nie mogłam rozwiązać, więc reszta miała wielki ubaw.  Ci, którzy mnie znają wiedzą, że często przekręcam przysłowia lub słowa, albo ich po prostu zapominam. Hitem sylwestra stało się hasło z Taboo, gdzie Ania pytając nas o kwiatek, który od nas wraz z mężem dostali, uzyskała ode mnie odpowiedź: Bonanza, szybko się zreflektowałam mówiąc Bonzai, ale cóż słowo się rzekło. 😉

W poniedziałek wieczorem zebraliśmy się z Łukaszem z powrotem do Krakowa, gdyż we wtorek musiałam iść do pracy. Tutaj znów pomogła nam właścicielka (ma swój dom kawałek dalej), która widząc, nas, ciemność i  padający deszcz, zaoferowała nam podwózkę na przystanek. Chwilę później przyjechał również bus i tak po półtorej godziny byliśmy już w Krakowie.

Bardzo dziękujemy znajomym za wspólnie spędzony czas! A właścicielce osady, pani Lucynie, za całą opiekę, życzliwość i palenie w piecu! 🙂

Więcej o Osadzie “Szalony Koń” znajdziecie tutaj

 

Ciągle szuka swojego miejsca na świecie, a opisywanie przebytych wędrówek i podróży jest "lekarstwem" na jej introwertyzm. Uwielbia utrwalać piękne miejsca i niepowtarzalne momenty na fotografiach. Jest uzależniona od muzyki, trochę kucharzy i rozmyśla, które miejsce będzie kolejną destynacją.

Zobacz moje codzienne zdjęcia na tookapic

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *