Beskidy,  Górskie wędrówki

Pierwsze koty za płoty – czyli o byciu rajdowym “przewodnikiem” – Beskid Żywiecki 24-25.10.15

Beskid Żywiecki miałam okazję poznać po raz pierwszy dopiero w tym roku, w lipcu, gdy wybraliśmy się w trójkę, z Ewą, by zdobyć Babią Górę. Zachwyciłam się wtedy terenami tegoż Beskidu, więc tym bardziej ucieszył mnie fakt o prowadzeniu jednej z grup, na kolejnym Rajdzie I Roku organizowanym przez Koło PTTK nr 7 przy UEK-u. Swoją drogą zostałam o tym powiadomiona po wpisaniu mnie na listę przewodników… Ciekawe czyja to sprawka? 😉

Po pierwszej radości połączonej trochę z przerażeniem (bo przecież nigdy nie prowadziłam żadnej grupy), przyszedł czas na uspokojenie i ustalenie trasy. Najważniejszą informacją dla nas przewodników był fakt, że nocleg mieliśmy zapewniony w Schronisku PTTK na Hali Boraczej. Trasa została więc przygotowana tak, by dotrzeć z Krakowa do punktu wypadowego, zameldować się na nocleg, a następnego dnia zdążyć na busa i wrócić do Krakowa o normalnej porze (w niedzielę odbywały się wybory parlamentarne).

Dziwnym trafem stało się tak, że wszystkie grupy zaczynały i kończyły swoje trasy mniej więcej, w tych samych miejscach. W związku z tym zarząd zatroszczył się o bilety w obie strony dla wszystkich. Przynajmniej tym przewodnicy nie musieli się martwić. 😉

Dzień I

Moja grupa (trójeczka) liczyła 14 osób razem ze mną i Oczkiem, z czego większość stanowiły osoby, które wybrały się z UEKowym  PTTKiem po raz pierwszy. Po wyruszeniu o 6 rano z Krakowa, dotarliśmy do przystanku Korbielów – Kamienna, skąd ruszyliśmy w trasę. Pogoda zapowiadała się naprawdę nieźle. Było słonecznie i ciepło, nie wiało, było tak jak sobie wymarzyłam. 😉 Pierwsza część szlaku oznaczona była kolorem zielonym, którym po około dwóch godzinach dotarliśmy do Schroniska PTTK na Hali Miziowej. Przed wejściem do schroniska mogliśmy już podziwiać Babią Górę, z “przypudrowanym” czubkiem. Wspaniały widok! 😉

IMG_9265

IMG_9267

IMG_9269

IMG_9275

IMG_9281
Parujące drzewo. 😉
065_20151024_MaciekbernaśPhotography
Asiula w akcji 🙂 fot: Maciek Bernaś, fanpage na fb: https://www.facebook.com/MaciekBernasPhotography/?fref=ts
IMG_9287
“Przypudrowana” Babia Góra.

Po dłuższej przerwie na drugie śniadanie, ruszyliśmy w dalszą trasę, by zdobyć główną atrakcję tego dnia – Pilsko – drugi najwyższy szczyt Beskidu Żywieckiego. Bezpośrednio z Hali Miziowej istnieją dwie możliwości dotarcia na szczyt: szlakiem żółtym lub czarnym. Ja wybrałam  (za radą Łukasza) szlak żółty – 10 minut dłuższy od czarnego, ale za to łagodniejszy i przyjemniejszy. 🙂

Skierowaliśmy więc nasze kroki na żółty szlak, którym wyszliśmy pod dosyć ostrą górkę, by następnie łagodnie podchodzić wyżej ścieżkami otoczonymi zewsząd kosodrzewiną. Naszym oczom zaczął ukazywać się niesamowity widok. Po pierwsze Babia Góra ponownie, a po drugie Tatry! Ależ to było niesamowite! Im wyżej byliśmy, tym również śniegu było coraz więcej, a słońce świeciło mocniej. Tak właśnie przywitało nas Pilsko (1557 m n.p.m), chyba najlepiej jak potrafiło. 🙂

IMG_9298

IMG_9299
Babia Góra.
IMG_9301
Pierwszy widok na Tatry.

IMG_9305

IMG_9311
Pilsko. Widok na Babią Górę
IMG_9317
Pilsko. Widok na Babią i Tatry.

Po nacieszeniu się widokami i zrobieniu krótkiej przerwy, przeszliśmy kawałek, by zdobyć Pilsko po słowackiej stronie. Tam spotkaliśmy grupę Kamila (czwóreczkę) i zrobiliśmy sobie pamiątkową fotkę. 🙂

IMG_9310
Pilsko po słowackiej stronie.
IMG_9327
Widok na Tatry.

IMG_9328

IMG_9337
😉
IMG_9334
Tyle radości! Oczki na Pilsku! 🙂
IMG_9324
Trójeczka i czwóreczka na Pilsku! 🙂

Z Pilska zeszliśmy szlakiem niebieskim (połączonym z szlakiem czarnym), który następnie złączył się z Głównym Szlakiem Beskidzkim. Przeszliśmy przez Munczolik (1356 m n.p.m.), Palenicę (1338 m.n.p.m.) oraz Trzy Kopce (1216 m n.p.m.). Będąc gdzieś w okolicach ostatniego punktu znaleźliśmy polankę, która stała się naszym miejscem wypoczynkowym i widokowym. Do naszego odpoczynku dołączyła ponownie grupa Kamila. 🙂

IMG_9343
Widoki z Pilska.

IMG_9352

IMG_9359
Polanka. 🙂
IMG_9366
Odpoczynek na polance 🙂

Po przerwie przyszedł czas na zebranie się i wyruszenie dalej. Podążając ciągle szlakiem czerwonym po około 45 minutach dotarliśmy kolejnego przystanku na naszej trasie – Schroniska PTTK na Hali Rysianka. W tym miejscu ponownie mogliśmy podziwiać cudowne widoki na Tatry. Przy okazji spotkaliśmy też grupę Wojtka (jedyneczkę). Niestety zaczęło się robić chłodno, więc postanowiliśmy odpoczywać w środku schroniska, gdzie zrobiliśmy kolejną dłuuugą przerwę. Głównym punktem odpoczynku była gra w mafię, a ja musiałam kontrolować czas, bo pewnie zostalibyśmy tam do wieczora. 🙂

IMG_9373

IMG_9374

IMG_9381
Na Hali Rysianka. Widoki na Tatry.

O ile dobrze pamiętam, o godzinie 17.00 wymaszerowaliśmy ze schroniska, wiedząc już, że z pewnością dotrzemy do celu po zmierzchu. Nie ukrywam, iż było to celowe, gdyż wiedziałam, że niektórzy chcieli wracać nocą i móc przy okazji wypróbować swoje nowe czołówki. 😉

IMG_9387

IMG_9392
Po wyjściu ze schroniska czekały już nas takie widoczki. 🙂

Wkroczyliśmy na żółty szlak, a po niespełna kilku minutach minęliśmy Schronisko PTTK na Hali Lipowskiej, nie było jednak sensu (ani czasu), na to by się zatrzymywać. Po minięciu schroniska mieliśmy okazję podziwiać cudowny zachód słońca w górach. 🙂

IMG_9407

IMG_9412IMG_9396

IMG_9423

IMG_9425
Zachód słońca w górach 🙂

IMG_9431Idąc ciągle szlakiem żółtym przeszliśmy przez Boraczy Wierch (1244 m n.p.m.) i Redykalny Wierch (1144 m n.p.m.). Gdzieś w tych okolicach ściemniło się całkowicie, więc nie pozostało nam nic innego, jak ubranie czołówek. Po raz pierwszy prowadziłam grupę po ciemku i przyznam, że bardzo mi się to spodobało! 🙂

120_20151024_MaciekbernaśPhotography
Wędrówka nocą. Fot: Maciek Bernaś Photography.

Na rozwidleniu dróg, skręciliśmy w prawo, by znaleźć się na szlaku czarnym. Następnie weszliśmy na szlak niebieski i po jakichś 10 minutach dotarliśmy w końcu do celu – Schroniska PTTK na Hali Boraczej. 🙂

Na miejscu czekały na nas trzy pozostałe grupy i dwie niezbyt dobre informacje. Po pierwsze miejsc było o wiele mniej niż nas, po drugie nie było w tym momencie w ogóle wody (sic!). Na szczęście nie było tak źle i poradziliśmy sobie z przeszkodami, bez większych problemów. 🙂

A wieczorem przyszedł czas na quiz, kalambury, śpiewogranie oraz inne zabawy i swawole. 😀

Dzień II

Gdy wstaliśmy rano, naszym oczom ukazał się cudowny widok polskiej, złotej jesieni, którego poprzedniej nocy nie mogliśmy podziwiać. Tego dnia nie mieliśmy żadnych szczytów do zdobycia, była to raczej swobodna wędrówka bez pośpiechu. 😉

IMG_9628

IMG_9634

IMG_9636Po wyjściu ze schroniska, zeszliśmy czarnym szlakiem w kierunku niewielkiej miejscowości Skałka. Tam krótka przerwa i ponownie znaleźliśmy się na czarnym szlaku, którym mieliśmy dotrzeć do Stacji Turystycznej Słowianka. Gdy tak szliśmy, w pewnym momencie zaniepokoił mnie fakt, że przez dłuższy czas nie było oznakowania szlaku. Jak pokazał Łukaszowi GPS, trochę zboczyliśmy ze szlaku. 😀 Jako, że wyszliśmy już kawałek pod górę, stwierdziliśmy, że nie ma sensu się wracać i podjęliśmy decyzję o tak zwanym haszczingu,co by nie było za nudno na trasie. 😉 Przed nami szło małżeństwo, które było w takiej samej sytuacji jak my i zaproponowało nam wspólne przedzieranie się przez haszcze.

IMG_9643

IMG_9657

IMG_9665

IMG_9675

IMG_9678Na szczęście haszczing nie trwał długo. 😉 Dotarliśmy cali i zdrowi do czerwonego szlaku, którym doszliśmy do wspomnianej Słowianki. Stacja była otwarta, jednak w środku nie było za wiele miejsca, więc zostaliśmy na zewnątrz. Po zamówieniu kaw i grzanych piw (nie ma tam możliwości zamówienia posiłku), zrobiliśmy sobie dłuższą przerwę i po raz kolejny zagraliśmy w mafię. 😉

IMG_9696

IMG_9685
Mój zaciekawiony model przy Słowiance 🙂

IMG_9691Po przerwie zebraliśmy się i musieliśmy się wrócić do punktu, w którym wyszliśmy z haszczingu. Następnie poszliśmy dalej czerwonym szlakiem, który zaprowadził nas do miejsca naszej destynacji – Węgierskiej Górki, a stamtąd już tylko bus do Krakowa. 🙂

IMG_9708

IMG_9698

IMG_9721

IMG_9713

IMG_9737IMG_9753

IMG_9766

IMG_9758W ten oto sposób zakończyła się moja przygoda jako “przewodnika”. Nie ukrywam, że bardzo mi się to spodobało i mam nadzieję, że uczestnicy byli również zadowoleni. 🙂

 

Ciągle szuka swojego miejsca na świecie, a opisywanie przebytych wędrówek i podróży jest "lekarstwem" na jej introwertyzm. Uwielbia utrwalać piękne miejsca i niepowtarzalne momenty na fotografiach. Jest uzależniona od muzyki, trochę kucharzy i rozmyśla, które miejsce będzie kolejną destynacją.

Zobacz moje codzienne zdjęcia na tookapic

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *